nowości

Kryptowaluty mogą zastąpić PayPala. Jeśli pokonają te 4 przeszkody

Popularność kryptowalut rośnie z dnia na dzień, ale wciąż daleko im do uzyskania statusu środka płatniczego. By na dobre trafić pod strzechy, muszą pokonać cztery kluczowe przeszkody

W zeszłym miesiącu PayPal sprawił wielki prezent branży kryptowalut: wprowadził stałe opłaty za przelewy zagraniczne z USA w wysokości 4,99 dolara. To oczywiście zbyt mało, żeby został wyparty przez „coiny”. Jednak dla regularnych użytkowników tego systemu podwyżka opłat jest silnym impulsem do rozejrzenia się za alternatwnymi rozwiązaniami płatniczymi.

Te niby są na wyciągnięcie ręki – tyle że nie do końca. Dlaczego? W sprawie zabrał głos Eiland Glover, dyrektor wykonawczy spółki Kowala. W felietonie na łamach IrishTechNews.ie określił on cztery powody, dla których kryptowaluty wciąż nie stały się upowszechnioną metodą płatności i transferowania pieniędzy. To jednocześnie cztery przeszkody, po których pokonaniu „coiny” mogą stać się popularniejsze od PayPala.

Zmienność rynku

To dzięki niej na kryptowalutach można nieźle zarobić: kupując na spadkach, sprzedając na wzrostach. Problem w tym, że gdy wahania są zbyt duże, większość użytkowników woli grać „coinami”, niż wydawać je na zakupy. Zdaniem szefa Kowala, również wykorzystanie kryptowalut w transferach międzynarodowych nie ulegnie szybkiemu upowszechnieniu. Przynajmniej dopóki nadawca „przekazu” nie będzie przekonany, że odbiorca otrzyma przesyłkę, której wartość nie spadnie następnego dnia o – przykładowo – 20 proc. By dorównać PayPalowi, kryptowaluty muszą więc stać się stabilnym nośnikiem wartości.

Niewydolne algorytmy

Zastosowanie kryptowalut w międzynarodowych transferach pieniężnych wymaga rozbudowanej infrastruktury informatycznej. Algorytmy konsensusu Proof-of-Work (PoW) mają zbyt niską wydolność, by umożliwiść „coinom” awans do płatniczej pierwszej ligi. Glover twierdzi, że niezbędne jest zastąpienie PoW mechanizmem znacznie bardziej efektywnym, jakim jest Proof-of-Stake oparty na systemie Byzantine fault tolerance (BFT). Jako przykład podaje silnik Tendermint oraz stablecoin – algorytm Kowala wykorzystujący protokół konsensusu oparty na Tendermincie.

Szwankująca obsługa klienta

Osobom znającym tematykę wyłącznie z mediów świat kryptowalut jawi się niczym „anarchistyczny” Dziki Zachód. Tym, którzy stawiają w branży pierwsze kroki, również nie jest łatwo. Między innymi ze względu na poziom relacji na linii klient-dostawca usług. Szwankujący „customer service” to częsty przedmiot skarg użytkowników giełd. Do tego dochodzi UX, który w przypadku wielu serwisów również robi nie najlepsze wrażenie – Glover zwraca uwagę na nieintuicyjne rozwiązania w wielu serwisach świadczących usługi kryptowalutowe. Jeśli te mankamenty nie zostaną naprawione, kryptowalutom będzie trudno o wejście na rynek przekazów pieniężnych.

Słaby marketing

„By uskutecznić falę zmian na rynku przekazów międzynarodowych, potrzebujemy kilku innowacji technologicznych, które uczynią kryptowaluty bardziej przyjaznymi dla użytkownika, ale również tego, co większość zespołów deweloperskich blockchaina zwykło przeoczać: profesjonalnego marketingu najwyższej klasy” – pisze Glover. I faktycznie, wydaje się, że na rynku kryptowalut PR i reklamę załatwia głównie sam Bitcoin: przez swoje wzloty, upadki – i ponowne wzloty. Brakuje natomiast sprawnie zaprojektowanych i profesjonalnie realizowanych strategii promocji, które docierałyby poza ścisłe grono pasjonatów kryptowalut.

Foto: Brian Solls/Flickr